5 تغريدة 1 قراءة Nov 07, 2023
Po wczorajszej decyzji Dudy ciągle słyszę, że opozycja nie ma większości, bo nie ma umowy koalicyjnej.
Wyjaśnijmy sobie to raz na zawsze - Umowa Koalicyjna nie jest do niczego potrzebna.
Większość w parlamencie to kwestia poparcia, a nie umów. Nie ma żadnego prawnego wymogu, by taka umowa była zawarta. Można rządzić bez niej, można rządzić z nią. Prezydent nie ma prawa jej wymagać.
Umowa koalicyjna to wewnętrzny dokument spisujący pewne ustalenia pomiędzy partiami - nic więcej. Może to być pomocne w nakreśleniu ogólnego planu koalicji i wyznaczaniu kto za co co odpowiada, ale w żadnym stopniu nie jest wymagane.
Ba, wg. samego PIS jest to dokument niepubliczny i to są po prostu wewnętrzne ustalenia liderów i opinii publicznej nic do tego.
Po drugie - taka umowa koalicyjna nie jest też żadnym gwarantem niczego, bo nie ma też możliwości zmuszenia posłów koalicji do głosowania w określony sposób, ponieważ byłoby to bezpośrednio niezgodne z konstytucją.
Gwarantuje to art. 105 który jasno mówi, że za sprawowanie mandatu nie można pociągnąć posła do odpowiedzialności. Każdy poseł głosuje tylko zgodnie ze swoim sumieniem i żadna umowa nie może go zmusić by głosował inaczej.
Umowy koalicyjne były zawierane i były zrywane. Twierdzenie, że bez niej opozycja nie ma większości (którą jasno i publicznie zadeklarowała), a z nią ta większość nagle magicznie się pojawia, to zwykłe kłamstwo.
Jedynym sprawdzianem większości w sejmie jest głosowanie.
Po trzecie - rolą prezydenta nie jest recenzowanie programów czy planów partii politycznych. Jego rola jest bardzo jasna i prosta - ma podjąć pierwszy krok w przekazaniu władzy w sejmie nowej większości parlamentarnej.
Tylko tyle.
Wszelkie teksty jak to niby prezydent miałby wpierw zapoznać się z umową koalicyjną i na podstawie tego podjąć decyzję są przyznawaniem kompetencji, których po prostu nie ma.
Rola prezydenta jest tutaj podobna do roli marszałka seniora - ma zachować pewną ciągłość władzy i wykonać pierwszy krok w celu "uruchomienia" nowego sejmu, a nie bawić się w rozdającego karty.
Sama strona prezydenta jasno mówi, że zwyczajowo na tą funkcję desygnowana jest osoba, mająca poparcie większości parlamentarnej - a to właśnie poparcie dla Tuska zadeklarowała większość.
Nie wiem czy to TVP czy jakaś inna propaganda zrobiła Umowę Koalicyjną jakimś fetyszem i być albo nie być przyszłych rządów, bez których opozycja nie może być traktowana poważnie.
Jest to kompletny fałsz nie mający żadnego oparcia w prawie. Większość to większość, nie ma znaczenia czy dogadana przy wódce i zakończona splunięciem i podaniem sobie dłoni czy zawarta w gabinecie, w świetle kamer i zakończona spisaną umową.
PiS też żadnej koalicji gwarantującej im większość nie posiada, a do tego nie posiada nawet deklaracji innych członków parlamentu, że go poprą.

جاري تحميل الاقتراحات...