12 تغريدة 5 قراءة Feb 06, 2023
🧵| Wisła Kraków przystąpiła do rywalizacji w drugiej rundzie eliminacji. Pierwszym rywalem był Beitar Jerozolima, który u siebie pokonał ekipę Macieja Skorży 2:1. Media pisały o braku entuzjazmu w grze, o kiszeniu się zespołu we własnym sosie, braku odpowiednich transferów.
Wygrany 5:0 rewanż uspokoił nastroje i wzbudził nawet nadzieje przed rywalizacją z Barceloną, która stanęła na drodze krakowian. Opierały się one na tym, że o rok starszy od Skorży nowy szkoleniowiec Katalończyków, Pep Guardiola, nie miał żadnego trenerskiego doświadczenia.
Ponadto z Barçy odszedł Ronaldinho, a Leo Messi był na igrzyskach olimpijskich i nie mógł wystąpić w pierwszym meczu, że bohaterowie zwycięskiego dla Hiszpanii Euro, czyli Carles Puyol, Andrés Iniesta oraz Xavi, będą zmęczeni, bo w zasadzie nie mieli wakacji.
Prezydent Joan Laporta zabiegał zresztą o to, by zmienić kolejność spotkań, czyli by pierwsze odbyło się na wyjeździe (bo pragnął połączyć rewanż ze zgromadzeniem członków klubu), w Krakowie bądź Jerozolimie, ale ani Beitar, ani Wisła nie wyraziły na to zgody.
To dowodzi, że nad Wisłą liczono na przywiezienie dobrego wyniku z Camp Nou i entuzjazm trybun w rewanżu. „Musimy wyjść na boisko, zapomnieć, że to Barcelona, i być sobą. Widzę w zespole ogromną chęć sprawienia niespodzianki” – mówił już w Barcelonie Skorża.
Nic z tego nie wyszło. Jak się okazało, rację miał Carles Puyol, który kilka dni przed starciem z Wisłą stwierdził: „Jesteśmy gotowi na grę o Ligę Mistrzów, jeśli chodzi o formę, to niczego nam nie brakuje”. Zresztą także Leo Messi wysłał z Pekinu komunikat:
„Na eliminacje nie jestem drużynie potrzebny”. Skorża chyba nie zdawał sobie sprawy z rozmiarów przepaści ich dzielącej. W pierwszym meczu na boisku rządzili Xavi z Iniestą w środku oraz Samuel Eto’o i Thierry Henry, zupełnie nieuchwytni z przodu dla defensorów Białej Gwiazdy.
Barça bez wysiłku wygrała 4:0. Wisła nie oddała ani jednego celnego strzału na bramkę Víctora Valdésa, obserwatorom meczu zaimponowało zaś to, jak znakomicie Pep Guardiola rozpoznał silne i słabe strony pierwszego pucharowego rywala.
Zdając sobie sprawę z miernej klasy ofensywnego pomocnika Tomáša Jirsáka, Katalończyk ustawił swego defensywnego pomocnika Seydou Keitę z lewej strony, by zatrzymywał najlepszego w pojedynkach jeden na jednego w zespole mistrza Polski Wojciecha Łobodzińskiego.
Ponadto nastawił obronę na łapanie wiślaków na spalone, co zdarzało się raz za razem, gdyż Paweł Brożek i koledzy zupełnie nie umieli ich unikać. Taka dbałość o szczegóły przed każdym spotkaniem miała stać się szybko znakiem firmowym Pepa. Jednym z wielu zresztą.
Tak po raz kolejny prysł mit o potędze Wisły, a rozpoczęła się droga Barcelony po triumf w Lidze Mistrzów. Wygrany przez Polaków 1:0 rewanż był tylko łyżką miodu w beczce dziegciu – słodką, bo Barça wystawiła podstawowy skład, ale bez znaczenia.
Fragment pochodzi z drugiego tomu książki 30 lat Ligi Mistrzów od @SQNPublishing.
Zamów swój egzemplarz
👉 bit.ly
#reklama

جاري تحميل الاقتراحات...