Ustawa o "składce reklamowej" narobiła tyle zamieszania, że autorzy zasłużyli na kilka luźnych uwag do jego treści wykraczających nieco ponad słowa "haracz" i "wolność słowa". Zatem luźny wąteczek.
Zacznijmy od tego, że to właściwie dwie różne ustawy, raczej luźno powiązane. Jedną już wszyscy znamy, więc niespodzianek raczej nie ma. To podatek* od reklam w internecie. Te przepisy są skonstruowane zasadniczo tak, żeby polskiemu biznesowi nie zrobić krzywdy. To komu?
Chodzi oczywiście o GAFA^. Wskazuje na to próg obrotu, który trzeba spełnić, żeby ten podatek* zacząć płacić - 750 mln EUR. Dużo. Sama idea tego podatku opiera na pewnym, powiedzmy, nieporozumieniu. My byśmy chcieli, żeby oni płacili tu podatki, a oni tego nie rozumieją 😒.
^GAFA - Google, Amazon (choć tu raczej mniej), Facebook, Apple (też raczej mniej).
Ważne tylko, że stawka podatku to 5%. Podatek jest piękny (europejski - jak z żurnala), więc raczej przedyskutowany. UE jeszcze czeka, bo chciałaby się przed jego wprowadzeniem dogadać z USA, ale generalnie ma być, a np. Francuzi dla siebie już mają.
Frapująca jest druga część. Kiedy na nią patrzę, mam ochotę zapytać: "Panie, kto Panu to robił?" Dotyczy ona reklamy w telewizji, kinach i prasie. Co z nią jest nie tak (poza tym, co już wiemy)?
W uzasadnieniu projektu powody są dwa i nie umiem się zdecydować, który jest lepszy. Pierwszy - bo wirus. Wprowadzanie nowego podatku dla np. kin, które z powodu tego wirusa zostały zamknięte, brzmi fantastycznie. Drugi powód - bo inni mają.
Od stawek i progów może się zakręcić w głowie - 8 (słownie: osiem) stawek podatkowych (2-15%), dwie różne kwoty wolne. No, nudy nie ma. Wbrew pozorom jednak więcej nie znaczy lepiej, szczególnie, kiedy dla "gigantów internetowych" jest tylko jedna stawka 5%.
Padło już pojęcie dochodu, więc trzeba powiedzieć, że nowy podatek* jest przychodowy. Jaka jest różnica? Dochód jest mniejszy o koszty (np. wynagrodzenia). To ważne np. w pandemii. Kiedy jest kryzys podatek dochodowy jest naturalnym amortyzatorem. Jest strata, to nie ma podatku.
Ten podatek* ma pewne cechy, których podatek mieć nie powinien. POWSZECHNOŚĆ - dotyczy wybranych szczęśliwców. Czasem tak trzeba, ale trzeba mieć rozsądny powód (np. alkohol szkodzi, portal unika podatków), tu nic takiego nie występuje (a przynajmniej się autor nie chwali).
NEUTRALNOŚĆ - podatek nie powinien dowolnie wpływać na wybór klienta. W tym przypadku, to 1PLN na reklamę na FB to 5gr podatku, w gazecie np. 6gr, a w kinie może być 10gr. Czym ta reklama kinowa zasłużyła na to wyróżnienie? Nie mam pojęcia.
RÓWNOŚĆ - Dlaczego media "zwykłe" mają wyższe stawki i niższy próg zapłaty podatku niż internetowi giganci? Dlaczego zamiast jednej stawki mają 8? NIe tłumaczy tego autor projektu.
PODWÓJNE OPODATKOWANIE - podatek od GAFA służy uzupełnieniu "zwykłych" podatków, ale polskie media raczej je płacą (a jak nie płacą, to można je skontrolować). Nowy podatek* nie będzie też kosztem podatkowym, więc nie zmniejszy CIT. Oba obciążenia będą obok siebie.
ZDOLNOŚĆ PODATKOWA - Zasadą cywilizowanego świata jest, że żeby płacić podatki, trzeba mieć z czego. Dlatego właśnie zwykle podatki są dochodowe. Nie powinno być tak, że przedsiębiorca, kiedy jest kryzys, rzuca monetą, czy płacić pracownikom, czy podatek.
Problemów jest pewnie więcej, ale to mi przyszło do głowy na szybko.
* w projekcie nie pada słowo podatek, ale jeśli coś wygląda jak podatek, gada jak podatek, to trzeba sobie to powiedzieć - to jest podatek
جاري تحميل الاقتراحات...